W małym mieszkaniu z nowym lokatorem

Kiedy pojawia się dziecko dużo się zmienia w różnych sferach naszego dotychczasowego życia, ale również w mieszkaniu. Nowy lokator mimo, że jest mały zajmuje całkiem sporą powierzchnię, może nie on sam, co akcesoria, które mu towarzyszą. Wśród znajomych i rodziny nie ustawały pytania, jak my sobie poradzimy w tych 40 metrach kwadratowych i czy w ogóle się zmieścimy. Odpowiedź brzmi następująco zmieściliśmy się i mamy się dobrze 😉 Ale jak to zrobiliśmy? Chcę Wam napisać parę słów o tym, a może niektórych z Was zainspiruje.

Generalnie nasze mieszkanie odkąd tu mieszkamy (5 lat) sukcesywnie się zmienia. Jedne rzeczy odchodzą drugie przychodzą, coś się dzieje. Uwielbiam zmieniać jego wystrój, odnawiać stare meble. Mój mąż w zasadzie podziela tę pasję i pomaga w tych aranżacjach, a na pewno nie przeszkadza.

Przed pojawieniem się Zosi na świecie, nasze mieszkanie przeszło jedną z największych metamorfoz. Wiadomo, trzeba było wygospodarować miejsce na łóżeczko, ubranka i całą resztę bardzo potrzebnych rzeczy. Do dyspozycji były dwa pokoje z aneksem kuchennym, wydzieloną garderobą i małą łazienką. Mając na uwadze te zmiany zaczęliśmy od ODGRUZOWYWNIA, czyli zrobiliśmy generalne porządki. To jest najważniejszy punkt całej przemiany. I to jest też zaleta małych mieszkań, z uwagi na małą powierzchnię, nie możesz sobie pozwolić na trzymanie “przydasiów”. Pod lupę poszła garderoba, okazało się, że mamy w niej mnóstwo rzeczy, w których nie chodzimy lub są uszkodzone. Ponadto zbyt duża ilość ubrań, których nie używamy, nie tylko zajmuje przestrzeń ale również powoduje, że nie mamy  się w co ubrać. Ubrania można sprzedać, wydać, wyrzucić, jeżeli ich stan już nikomu nie posłuży. Podobnie jest z butami i torbami. W zasadzie uważam, że każdą nową rzecz, którą się kupuje powinno się poprzedzić wyrzuceniem starej. Mój mąż ponadto zrobił porządek w akcesoriach komputerowych, kablach i innych elektronicznych gadżetach. Kiedy uporaliśmy się z szafą, przyszedł czas na dokumenty, niszczarka miała co robić. Stare gazety i inne artykuły, które już nam nie służyły, zostały odpowiednio pokierowane.

Mając na uwadze przemeblowanie oraz fakt, że lepiej zrobić malowanie przed narodzinami dziecka niż po, farba poszła w ruch. Tak przygotowaną przestrzeń łatwiej było ponownie urządzić, bo na ścianach nie pozostały nieestetyczne ślady poprzednich ustawień mebli.

Pozostało już tylko ustawianie mebli w odpowiedni miejsce i dokupienie łóżeczka oraz komody na ubranka dla Zosi. W tak przygotowanym i uporządkowanym mieszkaniu lepiej się funkcjonuje. Jako lokatorka małego mieszkania wiem, że tu nie można sobie pozwolić na kompromis w postaci bałaganu, czy brudu. W małym mieszkaniu wszystko widać bardziej. Staram się też, aby maksymalnie co się da, było schowane. To zbyt duża ilość rzeczy przytłacza, a mieszkanie wydaje się jeszcze mniejsze. 

Uwielbiam też otoczenie naszego mieszkania, które jest przyjemne, co daje nam dodatkowy komfort funkcjonowania na tej powierzchni. Przepiękny widok za oknem – łąka, sympatyczni sąsiedzi i mnóstwo miejsc, gdzie można wyjść z dzieckiem na spacer, cisza. Niby miasto, a wrażenia, jak na wsi. Mając dotychczasowe doświadczenia, nie wyobrażam sobie mieszkać w dużym mieszkaniu na środku skrzyżowania, gdybym miała takie do wyboru. I jeszcze jedna uwaga, to akcesoria i zabawki dla dziecka. Jeżeli nie chcecie, żeby te rzeczy was drażniły, to dobrze, żeby pasowały do wystroju wnętrza. Dlatego my najczęściej wybieramy drewniane zabawki o odpowiedniej kolorystyce. W naszym przypadku są to naturalne kolory, pastelowe lub turkusowe. Nie mam nic do koloru różowego (najbardziej popularnego dla dziewczynki, czy z nią się kojarzącym), też go lubię, ale bez przesady. Wszystko na różowo, to zdecydowanie nie opcja dla nas i w ubiorze i we wnętrzu.

Nasze mieszkanie jest też łatwo przeorganizować, bo na etapie jego budowy wnieśliśmy zmiany zaprojektowane przez architekta, dla tego mimo niewielkich rozmiarów jest funkcjonalne. Posłużyłam się też pewnymi trikami, żeby optycznie tę przestrzeń powiększyć. Jeżeli boicie się dużych kosztów, pamiętajcie, że wiele rzeczy można zrobić samodzielnie. My nie mamy drogich rzeczy, ale takie które są dla nas cenne, bo sami je zreanimowaliśmy. W zasadzie wszystko da się teraz przemalować od mebli po kafelki. Inspiruje się głównie artykułami w czasopismach o tematyce wnętrzarskiej, ale także programami w telewizji (uwielbiam programy z Dorotą Szelągowską, Tomaszem Pągowskim oraz serię “Odpicowane Mieszkanie”, ale nie tylko). Ponadto obserwuje otoczenie, w którym się znajduje i  kiedy coś mi wpada w oko, odtwarzam w domu. Czasami nie chodzi tu o rozmiar mieszkania, ale o pomysł na nie i trochę chęci.

Oczywiście najprostszym rozwiązaniem przed narodzinami dziecka jest zmiana mieszkania na większe. Jeżeli kogoś na to stać sprawa jest oczywista i bezdyskusyjna. W większym mieszkaniu nie trzeba się tak nakombinować, jak w małym. My nie dysponowaliśmy środkami, które by przewidziały taki zakup. Ponadto ze zmianą mieszkania wiąże się też zmiana lokalizacji, wyposażenie, wykończenie, a takich decyzji nie warto pochopnie podejmować pod wpływem impulsu lub na szybko.

Teraz czeka nas kolejne zmiana związana z oczekiwaniem na drugie dziecko. Już wkrótce pokażemy wam tę przemianę. Pod małą modyfikację poddamy też balkon, to bardzo ważne miejsce u nas w mieszkaniu i nie wyobrażam sobie, żeby było zagracone. W zasadzie od wiosny do jesieni  – o ile jest ciepła, to nasz trzeci pokój.  

Opublikowany wBlog