Szydłem Robione

Mówi się, że nic nie dzieje się bez przyczyny, albo nie ma przypadków, tak dokładnie mogę zobrazować moje pierwsze spotkanie z Szydłem Robione. Pewnego listopadowego dnia, kiedy wszystko włącznie z pogodą było w klimacie miesiąca, podczas wizyty u Mamy poszłam do mojej ulubionej kwiaciarni „U Oleny” na poprawę humoru. Moją uwagę prawie natychmiast przykuł przepiękny koszyk-osłonka, niestety nie był do kupienia, a stanowił swoistą reklamę z kontaktem do wykonawcy. Prawie natychmiast się zgłosiłam pod wskazany adres i złożyłam zamówienie. Podczas jego finalizacji  okazało się, że te cudeńka robi Kasia, znajoma z dzieciństwa, z która przez chwilę mieszkałam po sąsiedzku. Ale ten świat jest mały 😉

Poprzedni
Następny

Prace Kasi urzekły mnie i zachwyciły bez reszty, są po prostu piękne, świetnie wykonane z dbałością o detale i tak bardzo w moim klimacie, że nie mogę zrobić nic innego, jak tylko polecać! Tym bardziej, że Kasia robi również świetne rzeczy do wyposażenia pokoju dziecięcego. Wszystkie jej prace wzbudzają mój zachwyt i co chwilę dopisuję kolejną rzecz do listy „must have”.

Poprzedni
Następny
Poprzedni
Następny

Przedstawiam Wam Kasię, która opowiedziała mi, jak się zaczęła jej przygoda z szydełkiem. Ale to też niejedyna jej pasja, po prostu człowiek artysta.

„Pasja zrodziła się z wyzwania na plecak, rzucił mi je mój przyjaciel. Zaczęłam w 2016 roku gdy już byłam w dość zaawansowanej ciąży z moim synem. Filip zażyczył sobie plecak/ worek. Teraz jak patrze na te zdjęcia to myślę, że byłam bardzo zielona w temacie szydełkowania. Dawno temu babcia próbowała mi przekazać widzę ale niestety nie byłam chyba wtedy gotowa na takie hobby. Później mama pokazywała mi jak się robi „łańcuszek” na szydełku. Nie potrafiłam wtedy go nawet utrzymać w ręce. Teraz uśmiecham się i zastanawiam, jak to możliwe, że nie potrafiłam tego skumać. I tak trwa to do tej pory z małymi przerwami, byłam zapalonym fotografem, teraz jakoś się w tym temacie wypaliłam i próbuję rozwijać się w rękodzielnictwie. Szydełkowałam różne rzeczy na początku i gdybym miała więcej czasu to pewnie zajęłabym się może jeszcze maskotkami, ale dzieci… i przy nich brakuje doby, znasz ten temat doskonale 🙂 Zajmuję się głównie koszami, podkładkami, torebkami. Jak przychodzi sezon zimowy to wjeżdżają też jakieś opaski. Cały czas się tego uczę, to nie jest tak, że wiem już wszystko, ale staram się rozwijać. Mnóstwo pomysłów rodzi się w mojej głowie, ale odkładam je na później, bo realizuje bieżące zlecenia”.

Poprzedni
Następny

Kasię znajdziecie na Facebooku oraz Instagramie.

Opublikowany wBlog, Handmade, Wyposażenie pokoju