Pieluszki wielorazowe Bambiboo

bambiboo 1

Jakiś czas temu podczas wizyty w drogerii i standardowych zakupów pieluch, moją uwagę zwróciły pieluszki wielorazowe Bambiboo. Wcześniej pomimo, że słyszałam o tym rozwiązaniu, nie brałam go pod uwagę, głównie dlatego, że obawiałam się przeprawy z praniem. Nie mogłam sobie wyobrazić, że w naszym małym mieszkaniu na porządku dziennym będzie rozłożona suszarka z praniem. Z drugiej strony zużyte pieluchy generują sporo odpadów, a przy tym to stały i niemały wydatek. Dlatego postanowiłam przetestować pieluszki wielorazowe.

W skład zestawu, który kupiłam wchodziła pieluszka wielorazowa, wkłady z mikrofibry oraz jednorazowe wkładki bambusowe. Same pieluszki są estetycznie wykonane. Osobiści mnie urzekła panda na pupie, lubię taki prosty, a zarazem uroczy wzór. Latem przy dużych upałach, kiedy jesteśmy w domu, nie zakładam spodenek, a sama pieluch nie kojarzy się tak dosłownie z pieluchą. Na samym początku użytkowania polubiłam napy, które pozwalają dopasować pieluszkę do odpowiedniego rozmiaru, ponadto dzięki temu rozwiązaniu robię od razu pieluchomajtki, bo zmiana pieluchy u naszego syna to spore wyzwanie. Nie zdarzyło się nam, żeby pielucha przeciekała, ale też nie testowałam jej w nocy (ten punkt jeszcze przed nami). Producent zaleca włożenie dodatkowego wkładu, jednak odstrasza mnie wizja nocnej rewolucji wynikającej z przemoczonej pieluszki. Ponadto założenie dodatkowego wkładu, zwłaszcza latem może sprawić, że dziecku będzie po prostu za gorąco i niewygodnie.

W trakcie użytkowania w ciągu dnia, pomimo wymiany wkładu, pieluszka zaczyna charakterystycznie pachnieć, dla mnie nie jest to uciążliwe, ale ten punkt jest to własnego rozsądzenia. Większym dla mnie problemem w użytkowaniu są wkładki bambusowe, które mają zapobiegać przed zabrudzeniami stałymi, a ja obserwuje, że przy każdej wymianie wkładu, ta wkładka się zsuwa, przez co średnio chroni samą pieluszkę przed zabrudzeniem. Ponadto, co budzi moje największe wątpliwość, to zmieniając wkład, mam wrażenie, że warstwa sąsiadująca bezpośrednio z pupą jest lekko wilgotna, a z założenia pieluszka wielorazowa nie powinna podlegać wymianie za każdym przewijaniem. Moje dziecko nie zgłasza protestów, pupa nie jest podrażniona, ale Staś nie jest w tym temacie wrażliwy. Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy mu to przeszkadza, czy nie.

Pranie, czyli punkt, który wzbudzał moje największe emocje przed rozpoczęciem użytkowania. Jak wspomniałam na początku, średnio sobie wyobrażam mokre pieluszki, które są cały czas rozwieszone w mieszkaniu. Jednak wkłady chłonne są niewielkich rozmiarów, dlatego kilka sztuk mieści się na grzejniku w łazience lub w ciepłe dni na niewielkiej suszarce na balkonie. Staram się przyjąć odpowiednią taktykę prania, najbardziej sprawdza się składowanie brudnych wkładów do wieczora, a póżniej pranie wszystkiego włącznie z pieluszką wielorazową. Jedynym mankamentem tego rozwiązania jest unoszący się w ciągu dnia zapach. Zauważyłam, że na stronie bambiboo.eu w ramach zestawu dodana jest torba na mokre pieluszki, która może się sprawdzić w tej sytuacji, jak i podczas podróży. My nie mamy tej torby i ciężko mi ocenić jej skuteczność w absorbowaniu nieprzyjemnego zapachu. Ewentualnie można zastosować coś w podobnej koncepcji. 

Odnosząc się do kosztów, należy zauważyć, że piorąc pieluchy zużywamy wodę, prąd i płyn do prania. Trudno mi jednoznacznie ocenić, jakiego rzędu koszty redukujemy.

Nie mniej jednak plusem nie do podważenia jest fakt, że nie generujemy plastikowych odpadów lub bardzo je redukujemy.

Obecnie stosujemy pieluszki wielorazowe wymiennie z jednorazówkami, których używamy głównie w nocy i podczas wyjazdów. Możliwe, że “wet bag” rozwiąże problem podczas podróżowania.

W tej chwili mogę ocenić ten produkt jako obiecujący, ale też wymagający zastosowania pewnych dodatkowych rozwiązań. 

Czy nasunęły Wam się dodatkowe pytania? A może macie swoje doświadczenie, chętnie poznam Wasze zdanie, zapraszam do komentowania.

bambiboo 2
Opublikowany wBlog, Pielęgnacja-kosmetyki