Mały pokój dużych możliwości

W naszym mieszkaniu nastąpiła długo oczekiwana zmiana. Kiedy dowiedzieliśmy się, że drugie dziecko jest w drodze, wiedzieliśmy, że likwidacja sypialni jest nieunikniona. Długo się zastanawiałam nad przeorganizowaniem tego pomieszczenia, żeby pełnił również użyteczną funkcję, czyli pomieścił wiele rzeczy na niewielkiej powierzchni. Tu przyszedł mi do głowy pomysł z podestem, który miałby pełnić funkcję schowka. Dodatkowo potrzebne nam było miejsce do przechowywania ubrań, które odciążyłoby załadowaną po brzegi garderobę, stąd zrodził się pomysł na szafę. Mimo, że całe wyobrażenie o pokoju miałam w głowie, obawiałam się, że nie uda się tego pomysłu zrealizować na niecałych siedmiu metrach kwadratowych! Dlatego poprosiłam o konsultację naszego znajomego architekta, który podzielił mój entuzjazm i dał zielone światło całemu przedsięwzięciu. Rozpoczęliśmy poszukiwanie sprawdzonego stolarza, który ów pomysł zrealizuje. Tak trafiliśmy z polecenia na stolarza pana Tomasza, który czytał w moich myślach i dodał też swój pomysł. W celu wygospodarowania większej ilości miejsca, zdjęliśmy grzejnik, którego nie używaliśmy, ponadto jego gabaryty były zbyt duże do tak małego pomieszczenia. Dzięki temu wygospodarowaliśmy miejsce na półkę po sam sufit.

Muszę przyznać, że na początku rozstanie się z sypialnia nie należało do przyjemnych. Tęskniliśmy za oddzielnym pokojem z  łóżkiem, bardzo wygodnym materacem, ale po zamontowaniu nowych mebli i przeniesieniu wielu dziecięcych akcesoriów z naszego dziennego pokoju, smutek stopniowo malał. Być może w niedalekiej przyszłości zdecydujemy się na zakup innej kanapy, która po rozłożeniu będzie prawie jak pełnowymiarowe łóżko sypialniane, kto wie?!

Kolory, dodatki?! Dlaczego tak?

Z uwagi na fakt, że pokój jest naprawdę bardzo mały nie wyobrażałam sobie innego koloru na ścianach i meblach niż biały. Zresztą do tego koloru świetnie się adoptują inne kolorowe dodatki, których nie brakuje wśród tekstyliów, czy zabawek dziecka. Zresztą tak neutralny podkład można szybko odmienić. Ten pokoik będzie też służył naszemu synkowi, dlatego ważne było dla mnie, żeby był unisex. Zresztą sama nie jestem zwolennikiem różu we wnętrzach i typowo przesłodzonych, księżniczkowych aranżacjach. W celu ocieplenia wnętrza i białego, sterylnego charakteru, podest wykonany jest ze sklejki oraz zdecydowałam się na wiklinowe dodatki, jak kosz na zabawki, czy fotelik. Ponadto na dużej białej szafie powiesiłam miarkę wzrostu “Funky Wall” oraz naklejaną zabawkę “Oribel – Pani Gąsienica” (o tej zabawce na pewno będziecie mogli przeczytać wkrótce w oddzielnym poście). Te dwie rzeczy kupiłam w sklepie Modne Zabawki. Na jednej ze ścian, która była mocno eksploatowana kredkami przez Zosię, powiesiliśmy samoprzylepną tablice kredową. To rozwiązanie wydało mi się słuszniejsze niż pomalowanie ściany farbą tablicową. Zosia bardzo lubi tu malować i ten pomysł jest strzałem w dziesiątkę.

Na ścianach powiesiłam trzy obrazki: jeden to metryczka, drugi prześliczna kartka, którą Zosia dostała zaraz po urodzeniu od cioci, a trzeci (największy) poddałam metamorfozie ramkę wiszącą w naszej sypialni. Po stronie Stasia jeszcze nic nie wisi, ale to miejsce “ozdobię” kompletując dla niego wyprawkę. Na samym początku myślałam o naklejeniu naklejek na ścianę w stylu skandynawskim. Jednak uznałam, że lepiej zorganizować to co już jest, czyli ramki. Ponadto zawsze łatwiej wymienić ich zawartość, jak się znudzą, niż odklejać naklejki.

Oczywiście pokój w ten sposób zorganizowany jest tymczasowo, bo niedługo wstawimy łóżeczko Stasia (na nie mamy również przewidziane miejsce). Póki co Zosia jeszcze nie manifestuje swoich pomysłów oraz zainteresowań na tej przestrzeni, ale wiem, że wraz z wiekiem trzeba będzie ten pokój przeorganizować i dopasować do aktualnych potrzeb dwójki dzieci – chłopca i dziewczynki.

Bezpieczeństwo w pokoju

Wszystkie meble są odpowiednio zabezpieczone. Komoda ma zabezpieczenia, które uniemożliwiają samodzielne otworzenie szuflad przed dzieckiem, należy o tym pamiętać, ponieważ dziecko może wejść do szuflady i tym samym spowodować przewrócenie mebla na siebie. Ewentualnie można przymocować taki mebel do ściany, ale w naszym przypadku, nie wiemy, czy niedługo tej komody się nie pozbędziemy. Szafa jest do sufitu, dlatego nie sposób ją przewrócić, w innej sytuacji rownież zaleca się przymocowanie mebla do ściany. Podobnie z półką na książki, tu zdecydowaliśmy się na przykręcenie jej do ściany. Podest jest niski, dlatego Zosia doskonale sobie radzi z wchodzenie i schodzeniem z niego. Dodatkowo położyłam matę piankową, gdyby zdarzył się jakiś upadek. Na pewno, jak Stasio zacznie się przemieszczać, obkleję rant podestu taśmą piankową. Kolejnym elementem ułatwiającym poruszanie się w nocy jest lampka, która zapala się podczas ruchu, więc jak zdarzy się córce obudzić w środku nocy, zapala się delikatne światło.

Czy podest jest praktyczny?

Niektórzy z Was pewnie zastanawiają się, czy podest jest praktyczny do przechowywania rzeczy skoro stoją na nim rzeczy? Jest. Chowamy w nim bardzo rzadko używane przedmioty, albo sezonowe, te potrzebniejsze są zlokalizowane w niezastawionym miejscu (nie mamy piwnicy i to co normalnie by w niej lądowało, jest w tym miejscu). Ponadto podest jest tak podzielony, żeby fronty nie były zbyt ciężkie do podnoszenia, a uchwyty są sprytnie schowane, dzięki czemu nie potykamy się o nie oraz dzieci nie będą w stanie samodzielnie ich otworzyć. To właśnie patent naszego stolarza, który mnie zachwycił. W podeście zmieściło się mnóstwo rzeczy i jest jeszcze miejsce. Jak dla mnie to rozwiązanie ma same plusy.

Koszty metamorfozy:

Farby i akcesoria do malowania pokoju: 250 zł

Zabudowa: 5200 zł

Kosz wiklinowy: 150 zł

Fotelik wiklinowy: 100 zł

Miarka wzrostu: 59 zł

Zabawka Oribel Pani Gąsienica: 149 zł

Pozostałe dodatki były już u nas wcześniej.

 

A tak wyglądała nasza sypialnia z kącikiem dla dziecka przed zmianą.

Opublikowany wBlog