Jak zorganizować pokój dla dzieci w małym mieszkaniu?

Jeśli jesteś właścicielem małego mieszkania, a Twoja rodzina powiększa się? Zobacz jak się zorganizowaliśmy w naszym mieszkaniu, które ma prawie czterdzieści metrów kwadratowych. Ta przestrzeń przeszła już niejedną metamorfozę i cały czas dynamicznie się zmienia dostosowując do naszych potrzeb. Inaczej mieszkało się w nim we dwójkę, trójkę, czy jak teraz w czwórkę. Traktuję ten metraż jak wyzwanie i szukam sposobu, żeby żyło nam się tu dobrze i wygodnie.

W ubiegłym roku, kiedy spodziewaliśmy się nowego członka rodziny, podjęliśmy z mężem bezdyskusyjną decyzję o rezygnacji z sypialni. W tym małym pokoiku oprócz dodatkowego łóżeczka, musiała pojawić się pojemna szafa, nie było mowy o tym, żeby zostało nasze sypialniane łóżko. Ono z kolei pełniło również funkcję schowka, ponieważ miało cztery pojemne szuflady. I właśnie to rozwiązanie zainspirowało mnie do zaprojektowania podestu, który właśnie pełniłby taką funkcję. Udało nam się znaleźć stolarza, który zrealizował ten pomysł i doradził coś od siebie.

Kilka moich patentów, które wykorzystałam w pokoju dzieci:

  1. Zabudowa, o której wspomniałam wcześniej została wykonana przez stolarza, ponieważ nie udałoby nam się tak zestawić gotowych mebli, żeby maksymalnie wykorzystać tę przestrzeń, a tu liczy się każdy dobrze zagospodarowany centymetr. Oczywiście z tylu głowy mam meble vintage, które uwielbiam i na pewno kiedyś ten plan zrealizuję w większym mieszkaniu.
  2. Podest – schowek. To niezbędne miejsce do przechowywania w naszym mieszkaniu, które rekompensuje nam brak piwnicy i zwiększa przestrzeń do przechowywania. Składa się z 8 pojemników, gdzie przechowujemy przedmioty, których nie używamy na codzień, a najczęściej sezonowo.  Zajmuje około połowę całej powierzchni pokoju, dzieląc go na strefy. Ma 15 centymetrów wysokości, czyli mniej więcej tak, jak wysokość schodka. Jeżeli pytacie, czy to rozwiazanie jest bezpieczne dla dziecka, to zależy od dziecka i jego wieku. Zosia miała niecałe dwa lata, kiedy wprowadziliśmy to rozwiązanie. Dla dodatkowego zabezpieczenia rozłożyliśmy pod podestem piankowe puzzle, córka ani razu nie zaliczyła upadku. Kiedy nasz syn zaczął się przemieszczać po mieszkaniu, podest okleiliśmy piankową taśmą zabezpieczającą. Staś samodzielnie zaczął na niego wchodzić mając około 9 miesięcy, natomiast w okolicach roku zaczął schodzić bez pomocy, ale trzeba mieć na niego oko.
  3. Kolory. Pokój, jak i reszta mieszkania jest pomalowana na biało. Ten kolor ma dużo plusów, m.in. rozjaśnia przestrzeń oraz ją powiększa, a także jest świetnym tłem dla innych kolorów, które pojawiają się we wnętrzu. Szafa oraz regał na książki są również białe, dzięki temu szczególnie nie wyróżniają się na tle białej ściany, a co za tym idzie, ich gabaryt nie przytłacza. Ponadto fronty szafy wykorzystałam do powieszenia miarki wzrostu, zabawki Oribel oraz worka na klocki. W pokoiku pojawia się też sporo dodatków w kolorze czarnym, a ten kolor z kolei jest rewelacyjnym tłem dla kolorowych zabawek i książek, których w pokoju dziecięcym nie brakuje. Ten zabieg sprawia, że pokój nie jest krzykliwy i męczący.
  4. Organizery na zabawki i książki. To ważny punkt w pokoju, bo jak sama nazwa wskazuje, organizują przestrzeń i panują nad bałaganem. Moim uwielbionym miejscem do przechowywania są ponadczasowe kosze wiklinowe, które służą na lata i można je wykorzystać także w pokoju dorastającego dziecka. Zdecydowanie uważam, że zbyt duża ilość zabawek na wierzchu niczemu nie służy, bo zamiast zdobić, wprowadza chaos. W małym pokoju wszystko widać bardziej, więc zawalone regały optycznie pomniejszają przestrzeń. Dodatkowo wyeksponowane zabawki szybciej się nudzą dzieciom. Często na regale zmieniam dekoracje m.in. ustawiając innego pluszaka, który wcześniej przeleżakował w koszu zbiorczym, bo właśnie do takiego kosza wkładamy maskotki. Często też chowam zabawki, bo ten zabieg powoduje, że dziecko nie widząc danej rzeczy przez jakiś czas, bawi się nią, jak zupełnie nową. A o to chyba chodzi. Dobrze też nadmiar zabawek wywieź do dziadków i tam zorganizować jeden pojemnik na zabawki dziecka, bo po pierwsze pozbywacie się nadmiaru w domu i nie musicie za każdym razem wozić wszystkiego ze sobą, a po drugie dziecko reaguje na te zabawki, dokładnie tak jakby zostały schowane, czyli bardzo entuzjastycznie. Pamiętajcie też, że te rzeczy będą cyklicznie wracać do domu, tak jest u nas, a Wy podobnie możecie cyklicznie je wywozić. Jeżeli macie też trochę większą przestrzeń niż my, albo możliwość, zróbcie pare półek z frontami, gdzie zamykacie zabawki. Pokój wtedy nie wyglada, jak sklep z zabawkami i ogólnie bardziej przejrzyście. Puzzle schowałam na dno szafy z ubraniami. Godnym polecenia organizerem na klocki jest worek “Play and Go”. Ponadto można go zawiesić na klamce, wieszaku uchwycie od mebli (jak u nas). Dodatkową zaletą tego worka jest możliwość zabrania go ze sobą na dwór lub w podróż.
  5. Rozkładane pufy ARTY. Decydując się na to rozwiązanie, wzięłam pod uwagę parę kwestii. Po pierwsze dostęp do schowków mieszczących się w podeście, czyli wagę i mobilność tego siedziska. Po drugie jakość i wygląd. Ponadto zależało mi na miejscu, na którym sami będziemy mogli się położyć, żeby położyć dzieci spać np. czytając książki na dobranoc. Przez około rok w tym miejscu stały klasyczne łóżeczka ze szczebelkami, prawdopodobnie tak szybko byśmy z nich nie zrezygnowali, gdyby nie fakt, że dzieci śpią z nami. Zainicjował ten sposób spania Staś, nasz młodszy syn. Zosia, która spała już sama w pokoju, ewentualnie przychodziła w nocy, po pojawieniu się brata również zdecydowała się na ten model spania. Upatruje dużą szanse w naszych nowych pufach, że w końcu uda nam się przespać chociaż pół nocy bez współlokatorów.
  6. Stolik do pracy twórczej i tablica kredowa. Stolik postawiłam przy suwanych drzwiach od garderoby, nie przeszkadza to w korzystaniu z niej, ponieważ wejście jest przez drzwi z lustrem (pośrodku). Chciałam tu zwrócić uwagę, że warto szukać niestandardowych miejsc w pokoju, gdzie można wygospodarować kolejną strefę. Najlepszym tego przykładem może być również miejsce na tablice kredową, które samodzielnie zostało wygospodarowane przez Zosię. Właśnie tutaj odmalowała swój pierwszy duży rysunek kredkami na ścianie podczas naszej nieuwagi. Zauważyliśmy też, że lubi w tym kąciku przysiadać na parapecie.  Na początku wahaliśmy się, czy pomalować tę powierzchnię farbą kredową, dlatego zdecydowaliśmy się na naklejaną tablicę kredową, która zniszczyła ścianę, więc ostatecznie zrobiłam ją samodzielnie z płyty MDF, którą w supermarkecie budowlanym przycięto na wymiar.
  7. Miejsce na książki. Teoretycznie służy do tego regał, ale mamy sporo książek i chcę żeby dzieci miały do nich łatwy dostęp. Ponadto kiedyś przeczytałam, że dzieci chętniej sięgają po książki ustawione okładkami do przodu niż grzbietami. Dlatego w regale wygospodarowałam półkę, na której właśnie tak ustawiam książki i co jakiś czas je podmieniam, albo robią to dzieci. Kolejne książkowe miejsce wygospodarowałam na ścianie przy pomocy organizera BELMAM. Część książek ustawiona jest na mobilnym mały regale, który służy również jako szafka nocna.

Pomimo niewielkich rozmiarów pokój spełnia swoje zadania, myślę, że dopóki dzieci nie pójdą do szkoły, czyli będą potrzebowały biurka i większej przestrzeni, to rozwiązanie nam wystarczy.

Opublikowany wBlog, Brak kategorii