Jak powstał booboo.fun?

Poznajcie naszą historię.

Booboo.fun to nasze trzecie dziecko, które „urodziło się” w lipcu 2020 roku, ale w naszych głowach było już dużo, dużo wcześniej. 

Skąd ten pomysł? Kto wchodzi w skład naszego zespołu? Gdzie znajduje się nasze „biuro”? Czytajcie uważnie…

Mam na imię Dominika, jestem Mamą dwójki przeuroczych dzieci Zosi i Stasia oraz szczęśliwą żoną Kuby. Odkąd pamiętam książki zawsze były obecne w moim życiu. Zawsze lubiłam czytać oraz jak mi czytano. Moja Mama widząc moje zainteresowanie książkami, kupowała mi kolejne pozycje nie żałując na nie pieniędzy oraz chodziła ze mną do biblioteki. Uwielbiałam te momenty, kiedy spędzałyśmy razem czas na czytaniu, pamiętam je do tej pory i zawsze budzą moje ciepłe wspomnienia. 

Kiedy pojawiła się na świecie Zosia, razem z Kubą praktycznie od samego początku zaczęliśmy jej”czytać”  książeczki i tak zaczęła się nasza czytelnicza przygoda. Zaczęłam szukać i wybierać dla niej książki, często przeszukując Internet i czytając polecenia, co warto kupić. Ale dużą frajdę sprawiało i sprawia mi nadal wizyta w księgarni i rozmowa ze sprzedawcą, który potrafi doradzić, podpowiedzieć i pokazać „odpowiednią” pozycję. Kiedy urodził się Staś w sposób naturalny wszedł do naszego czytelniczego świata i również to bardzo polubił. Okazało się, że moje książeczkowe wybory są bardzo trafione, a pozytywny odbiór, otrzymałam również od znajomych Rodziców dzieci, którym w ramach prezentu wręczyliśmy książki, które wybrałam. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że mam do tego „nosa”.

Czytaliśmy dużo książeczek w języku polskim, ale czułam niedosyt…Na początku miałam mnóstwo obiekcji i przekonań, czy dam radę, czy żle nie nauczę dzieci…Ale pewnego razu przeczytałam artykuł, jakie jest to ważne, żeby jak najwcześniej wprowadzić kolejny język… Podjęliśmy rodzinne wyzwanie. I tak wprowadziliśmy książeczki anglojęzyczne do naszej codzienności. Dzięki temu też sami ćwiczymy język angielski, sporo się uczymy, a nasze dzieci widzą nasze starania.

Książeczki z wydawnictwa Usborne pokochałam miłością absolutną, za jakość, dbałość o szczegóły, przepiękne ilustracje, mnóstwo efektów, które rozbudzają ciekawość dzieci. W międzyczasie spotkałam wspaniałą osobę Anetę Dargiel-Ledwożyw, która swoim kreatywnym podejściem, dała mi dużo inspiracji w czytaniu książek, czyli to co, możemy z książką zrobić poza samym przeczytaniem treści. Postanowiłam zarażać innych Rodziców tym entuzjazmem…i tak powstał booboo.fun. 

W skład naszego zespołu, oprócz mnie wchodzi Kuba, który bardzo mnie wspiera i motywuje oraz zajmuje się sprawami technicznymi, nasze dzieci, które testują i dają mi odpowiedź, co się dzieciom podoba. „Biuro” booboo.fun mieści się w naszym domu. Tutaj robimy zdjęcia, nagrywamy filmiki, pakujemy i wysyłamy zamówione książeczki. 

Książki same się nie przeczytają, rola Rodziców jest tutaj kluczowa. Dlatego Ready? Steady? Read! 

 

Opublikowany wBlog