Idealna różnica wieku między rodzeństwem

Jakiś czas temu na grupie facebookowej dedykowanej rodzicom, padło pytanie o opinię na temat, jaka jest najlepsza różnica wieku między rodzeństwem. Wtedy już byłam szczęśliwą Mamą dwójki, która miała swoje krótkie doświadczenie w tej kwestii. Zaciekawiona zaczęłam czytać komentarze, w których rodzice wypowiadali się na zadane pytanie, odnosząc się do swoich doświadczeń. Moje spostrzeżenie było jedno: nie ma optymalnej różnicy wieku między rodzeństwem. I na tym w zasadzie mogłabym skończyć ten wpis, ale chciałam zwrócić uwagę na kilka punktów, które mogą być kluczowe w planowaniu powiększenia rodziny. Oczywiście zaraz do głowy przyszła mi myśl, która nam towarzyszyła w podjęciu tej decyzji i wcale nie sugerowaliśmy się wspomnianą różnicą wieku między dziećmi.

Zaczynając od nas różnica wieku między Zosią i Stasiem wynosi lekko ponad dwa lata. Zosia, nasza starsza córka była idealnym niemowlakiem. Nie miała kolek! Jak na dziecko w tym wieku nieźle przesypiała noce i spała mniej więcej do 8:00 czasami do 9:00 rano! Płakała jak dziecko w tym wieku, kiedy zgłaszała jakąś potrzebę i szybko dało się ten płacz ukoić! Te wykrzykniki kończące zdanie mogą Wam sugerować, że Staś to przeciwieństwo starszej siostry. Ponadto, jak na młodego mężczyznę przystało jest bardzo wrażliwy i ponad wszystko na świecie kocha noszenie i bliskość Mamy, a nad życie przytulanie się do jej piersi, tym bardziej w nocy, ponieważ nie akceptuje sztucznego pocieszyciela w postaci smoczka. Świadomość ekologiczna od urodzenia. Urodził się o 5:30, więc to go zobowiązuje do pobudek właśnie wczesną porą. Mając ten obraz przed oczami możecie sobie wyobrazić, że posiadanie dwójki dzieci z tak małą różnicą wieku jest pewnym wyzwaniem. Natomiast nie piszę tego po to, żeby Was zrazić, ale pokazać, że nigdy niewiadomo, jakie będzie drugie dziecko, co wniesie i z czym będziecie się musieli zmierzyć, tego po prostu nie da się przewidzieć i w moim odczuciu to nie powinno stanowić istotnego czynnika w podjęciu tej decyzji.

Jeżeli nie to, to co? W pierwszej kolejności zastanowiłabym się  nad swoim wiekiem metrykalnym, ponieważ to ma bezpośredni wpływ na to, czy decyzja może być w ogóle odłożona w czasie (mówię tu głownie o kobiecie, ponieważ biologia rządzi się swoimi prawami i nie zawsze jest tak jak chcemy). Chociaż i tak, nie możemy być pewni, tego co się wydarzy za jakiś czas, czy np. nie zachorujemy, co wykluczy powiększenie rodziny. Przekornie niestety nie zawsze jest tak, że jak z pierwszym dzieckiem poszło bez problemu, to z drugim będzie tak samo. Nie raz słyszałam historie, że starania o drugą ciąże było istną walką, która nie zawsze skończyła się happyendem.

Większa różnica wieku między dziećmi, to na pewno większa samodzielność “starszaka”, która nie powinna być mylona z samowystarczalnością, sugerującą, że jest już na tyle “starsze”, że nie potrzebuje rodziców, ich uwaga i zaangażowanie w sprawy codzienne. Możliwe, że starszakowi będzie łatwiej wytłumaczyć co się dzieje i jaka jest sytuacja, bo użyjemy logicznych argumentów, co nie znaczy, że sfera emocji zostanie wyłączona. Kolejnym plusem na rzecz większej różnicy wieku jest fakt, że starsze dziecko chodzi do przedszkola lub szkoły i przez jakąś część dnia pod opieką jest jedno dziecko. Sprawę też ratuje pomoc, jaką deklarują dziadkowie lub inni ochotnicy. A zupełnie odrzuciłabym argument, że starsze dziecko może być pomocne w wychowaniu młodszego. To nie na nim będzie spoczywała odpowiedzialność za wychowanie i opiekę, a wręcz nie powinno się dziecka angażować w taką pomoc, chyba, że wyraźnie jest tym zainteresowane. Spotkałam się też z takim stwierdzeniem, że dzieci w podobnym wieku, łatwiej się dogadają i będą mieć ze sobą więcej wspólnego. Uważam, że może tak być, ale nie da się tego założyć, bo w życiu, jak to w życiu może być różnie, a często oczekiwania mijają się z rzeczywistością.

Taką najważniejszą kwestą, którą należy poddać analizie, to jak sami to udźwigniemy. Czy damy radę wygospodarować nasz czas dla drugiego lub kolejnego członka rodziny. Uzgodnić czy potrzebujemy oddechu po pierwszym dziecku, odpoczynku od pieluch i innych atrakcji związanych z tym najwcześniejszym okresem. Czy kobieta chce wrócić do pracy i realizować swoje plany (oczywiście można to wszystko pogodzić, ale chyba nie rodzimy dzieci po to, żeby ktoś inny głownie się nimi zajmował). Patrząc na nasze doświadczenie i obecną sytuację, cały czas coś się dzieje i nawet prowadzenie strony polecamydladzieci.pl bywa nieregularne. A już na pewno nie wyobrażam sobie powiększenia rodziny bez dużego wkładu partnera/męża w opiekę nad dzieckiem i to się nie tylko tyczy w sferze rozważania kolejnego członka rodziny.

Na koniec chciałam opowiedzieć kawałek naszej historii z dwójką dzieci pod jednym dachem. Czekając na przyjście Stasia na świat, wprowadzaliśmy Zosię w tę zmianę głownie za pomocą książeczek oraz rozmowy. Kiedy Staś się urodził nie obyło się bez scen zazdrości, niechęci oraz zwracania na siebie uwagi przez Zosię. Mały dramacik zaczął się, kiedy pojawiły się kolki u Stasia. Tu zmierzyliśmy się z tzw. “oczekiwania vs. rzeczywistość”, ponieważ wyobrażałam sobie, że podczas drzemek będę cały czas i uwagę poświęcała  Zosi. Okazało się, że kolki u Stasia były na tyle intensywne, że często płakał, a jedną z najskuteczniejszych metod było noszenie go w chuście. Natomiast w momencie, kiedy ten okres się skończył, a Staś zaczął być bardziej aktywny zaczęło rosnąć zainteresowanie córki młodszym bratem. Trudne nadal są dla mnie momenty, kiedy “dwoje chce na raz” i koniecznie musi być mama. Bardzo przeżyłam sytuacje, kiedy Zosia protestowała pojawienie się brata poprze ignorowanie mnie. Nasza wspaniała pani pediatra na samym początku poleciła pomocną metodę, polegającą na tym, że mama wychodzi sam na sam ze starszym dzieckiem, żeby ten krótki czas był na 100% zarezerwowany wyłącznie dla niego. Tak staraliśmy się robić, ale kolki i “wiszenie” Stasia na piersi często tę strategię psuły. Aktualnie cały czas się docieramy są chwile super i mniej super. Bywają momenty, że jestem bezsilna i bezradna oraz tak po ludzku zmęczona fizycznie. Mam potworne wyrzuty sumienia, że tak się dzień składa, że to Staś jest w głównym polu zainteresowania, dlatego, że uczy się chodzić, a do sprawy podchodzi ambitnie, co nas Rodziców, co chwilę mobilizuje do czuwania nad jego bezpieczeństwem. Do tego idą ząbki, więc jest marudny i wrażliwy bardzo, jak to wyżej napisałam. Najtrudniej mi, jak oboje płaczą w tej samej chwili, próby przytulenia ich obu na raz kończą się tym, że Zosia wykrzykuje “odłuż Stasia”, a on wdrapuje się po mnie i ciągnie Zosię za włosy. Jak po każdej burzy i u nas wychodzi słońce i znowu jest śmiesznie. Zachwycamy się ich postępami, krokami milowymi. Pierwszymi małymi słówkami Stasia i całymi fascynującymi opowieściami Zosi. Czasami myślę sobie, że może byłoby łatwiej, gdyby różnica wieku między nimi była większa, ale to tylko gdybanie. Każde rozwiązanie ma plusy i minusy…  Ale nie wyobrażam sobie naszej rodziny bez Stasia lub w ogóle bez dzieci!!! To nasze najwspanialsze doświadczenie życiowe.

Opublikowany wBlog