Czy moje dziecko jest niejadkiem?

Żywienie dziecka w pierwszym okresie życia zarówno fascynuje, jak i przeraża. Tak na pewnie było w moim przypadku. Z jednej strony nie mogłam się doczekać rozszerzenia diety, a z drugiej obawiałam, czy zrobię to prawidłowo. Tak, mama dietetyk też ma wątpliwość i wydaje mi się, że są one odpowiednio większe, niż przeciętnie, ponieważ z uwagi na zawód mam wysoką świadomość żywieniową. Dlatego z uwagą prześledziłam zalecenia dotyczące rozszerzenia diety u niemowlaka. Dodatkowo zwracałam też uwagę na jakość produktów spożywczych, które podawałam córce (i tu niedługo zaproszę Was na kolejny wpis, dotyczący tego zagadnienia).

Wracając do tematu, Zosia od samego początku była karmiona piersią i na tym polu szło nam bardzo dobrze. Szybko nawiązała się między nami współpraca i w tym temacie nie zgłaszałam żadnych problemów. Karmiłam Zosię na żądanie, przyrost wagi prawidłowy, nic dodać, nic ująć – super. Problemy zaczęły się wkrótce po tym, jak zaczęliśmy rozszerzać dietę. Okazało się, że córka nie jest zbyt chętna do próbowania, a na pewno się nie zajada nowymi produktami. O ile na początku taka sytuacja nie dziwi, bo są to nowe smaki, do których dziecko stopniowo musi się przyzwyczaić, to taki stan rzeczy się utrzymywał. Do tego przy wizycie kontrolnej okazało się, że mamy niewielki przyrost masy ciała. Mój niepokój zaczął rosnąć, do tego dochodziły wyrzuty sumienia, że nie potrafię sobie poradzić w tej sytuacji, a powinnam. Jak podejść do tego problemu i odszukać jego źródło?

Łaknienie u dziecka czy dorosłego podlega ciągłym wpływom środowiska zewnętrznego, czyli aktywności fizycznej, pory spożywania posiłków, temperatury otoczenia lub nawykom żywieniowym. Czynnikami, które zmniejszają łaknienie są wysoka temperatura i duży wysiłek fizyczny, a czynnikami zwiększającymi zapotrzebowanie na wysokoenergetyczny pokarm są zimno i przewlekły wysiłek fizyczny. Od uczucia głodu, apetytu i sytości zależą zmiany łaknienia i związany z tym pobór pożywienia.

Na początku, żeby zweryfikować problem, należy zacząć od obserwacji. Bardzo pomocne w tej sytuacji jest notowanie ile i co dziecko zjadło. Dzięki takim zapiskom nie tylko my mamy lepszy obraz sytuacji, ale także lekarz pediatra, do którego się zwrócimy. W tych zapiskach należy rownież opisać zachowanie dziecka, czy ma dobry humor i spokojnie śpi, czy chętnie się bawi lub czy jest coś, co nas w zachowaniu dziecka niepokoi. Ponadto należy zwrócić uwagę, czy dziecko ma problem z konkretnymi rodzajem posiłków np. chętniej przyjmuje potrawy płynne niż stałe. Ważna jest wizyta u lekarza, który sprawdzi przyrost masy ciała oraz oceni czy rozwój dziecka jest zgodny z normami. Taka wizyta ma też na celu określenie, czy nie ma problemów zdrowotny mających wpływ na przyjmowanie pokarmów. Należy też pamiętać, że jeżeli obserwujemy sporadyczny brak apetytu i nie trwa on dłużej niż trzy dni, to raczej nie ma się czym martwić (mam tu na uwadze jedzenie, nie picie i dotyczy to głównie starszych dzieci). My dorośli też nie zawsze jesteśmy tak samo głodni lub mamy ochotę na określone pokarmy. Miejmy też na uwadze, że dziecko najada się mniejszą porcją niż dorośli.

Kiedy potwierdzimy, że przyczyną problemów z apetytem nie jest choroba, odkrywamy, że mamy w domu smakosza, któremu trzeba poświecić więcej zainteresowania niż przeciętnie w odkrywaniu nowych smaków. W takiej sytuacji należy zwrócić uwagę na wygląd posiłku, otoczenie, przyjrzeć się temu co sami jemy. Dzieci nas nie słuchają, one nas obserwują, więc nasz sposób odżywiania jest kluczowy do kształtowania prawidłowych nawyków żywieniowych. Ciepła, przyjazna, spokojna atmosfera pozwoli dziecku czerpać przyjemność w spożywaniu posiłków, nie będzie się kojarzyła z przykrym obowiązkiem. Musimy pamiętać, że dziecko dopiero poznaje nowe smaki i czasami potrzeba wielu prób, żeby dany smak został zaakceptowany. Warto też podawać ten sam “nielubiany” produkt w różnych postaciach. Pomocne w odkrywaniu nowych smaków czy produktów spożywczych mogą być książeczki o tematyce jedzeniowej, rozmowy, zabawa mająca na celu zaznajomienie dziecka z jedzeniem. Dzieci są ciekawe, a także chętnie uczestniczą w eksperymentach. Dodatkowo starsze dzieci można zachęcić do wspólnego przygotowania posiłku. Należy też ustalić stałe godziny posiłków i nie podawać jedzenia między nimi. Przede wszystkim nie należy podawać słodkich przekąsek w przeświadczeniu, że dobrze, żeby dziecko w ogóle coś zjadło. Metodą też nie jest stosowanie kar i nagród za jedzenie.

Nigdy nie należy zmuszać dziecka do jedzenia, posiłki nie mogą kojarzyć się z przymusem, nie należy krzyczeć, straszyć dziecka oraz wpychać jedzenie na siłę. To droga donikąd lub w przeciwnym kierunku.

Bazując na swoim doświadczeniu chciałam też zwrócić uwagę na to, żeby do wszystkiego podchodzić z rozwagą. Owszem próbujemy nowych produktów i staramy się je wpleść w dietę, w końcu chodzi nam o to, żeby dziecko poznawało smaki i miało urozmaiconą dietę, ale dajmy też temu upust. Jeżeli wiemy, że coś naszemu dziecku smakuje i je to chętnie, to należy taki posiłek powtarzać, chociażby z uwagi na to, żeby dostarczyć dziecku odpowiednią ilość energii oraz potrzebnych składników odżywczych niezbędnych do prawidłowego rozwoju i wzrostu. Jeżeli nasze dziecko je mało, to produkty, które podajemy powinny być wartościowe pod względem odżywczym, jednym słowem treściwe.

Bardzo popularnym ostatnio sposobem rozszerzania diety jest BLW, czyli Bobas Lubi Wybór (Baby Led Weaning). Ten sposób podawania pokarmów daje dużo możliwości i jest przeze mnie bardzo ceniony, z uwagi na fakt, że ufamy dziecku, a raczej jego fizjologii. Podobnie jak dziecko samo nabywa umiejętności takich jak siadanie, raczkowani czy chodzenie, nauczy się samodzielnie jeść. My jako rodzice musimy stworzyć tylko do tego odpowiednie warunki. Należy jednak pamiętać, że dziecko musi też być gotowe do tego momentu, głównie dziecko powinno samodzielnie i stabilnie siedzieć, nieprawidłowa postawa czy brak odpowiedniego napięcia mięśni zwiększa prawdopodobieństwo zakrztuszenia lub zadławienia. Ponadto maluch powinien wykazywać zainteresowanie jedzeniem, samodzielnie chwytać i podawać jedzenie do buzi. U nas córka zaczęła siedzieć w 9 miesiącu życia, dlatego wcześniej podawałam jej pokarm łyżeczką, należy dostosować sposób podania posiłków do umiejętności swojego dziecka.

Przed rodzicami smakosza i to określenie zdecydowanie bardziej preferuje niż niejadka, wiele wyzwań, czasami flustrujących. Na pocieszenie powiem, że nie musimy obawiać się przekarmienia dziecka i płynących z tego konsekwencji w postacji nadwagi i otyłości. Pamiętajmy, że grube dziecko nie jest okazem zdrowia, jak się to utarło, ale fundujemy mu mało ciekawy bagaż doświadczeń i perypetii zdrowotnych w dorosłym życiu. Glukoza i tłuszcz, które pochodzą z jedzenia wraz z krwią docierają do komórek tłuszczowych, gdzie zamieniają się w tłuszcz zapasowy. Organizm sięga po tę rezerwę w miarę swoich potrzeb. Kiedy dziecko je więcej niż potrzebuje, komórki zamiast uwalniać tłuszcz, magazynują go, tym samych się powiększają. Powstają nowe komórki tłuszczowe, które jak raz powstaną nie znikają, tylko ewentualnie mogą zmniejszyć swoją objętość na skutek stosowania diety, dlatego osoby z nadwag lub otyłością tak szybko tyją…

Opublikowany wBlog