Chcemy króliczka! Tylko czy jesteśmy na niego gotowi?

Królik jest co raz częściej wybierany na pupila domowego. Jest puchaty, uroczy, grzeczny. Pozwala na to, aby dzieci go głaskały i nosiły na rękach. Uwielbia zajadać się tonami marchewki, ziarnistymi kolbami i wapienkiem.
Brzmi cudownie, prawda? Szkoda tylko, że nic z tego nie jest jednak prawdą!
Zacznijmy więc od początku.

Króliki błędnie nazywane są gryzoniami. To zajęczaki, które wyróżnia indywidualizm i stadność. Ile królików, tyle charakterów i temperamentów, a w najliczniejszych przypadkach najlepiej im w parach. Zdecydowana większość nie znosi być brana na ręce, ani nachalnie głaskana. Choć kłamstwem by było, gdybym stwierdziła, że nie ma pośród królików pieszczochów i kanapowców.
Jednak bezdyskusyjnie króliki są zobowiązaniem na lata, gdyż średnia króliczego życia to 10 lat.

Króliki, podobnie zresztą jak pies czy kot, wymagają przestrzeni do biegania i swoich wariacji.
Jest im również potrzebne miejsce, w którym będą mogły się wyciszyć i usnąć w spokoju, bez niepokojenia przez kogokolwiek z domowników. Wymagają regularnych szczepień, obcinania pazurków, pielęgnacji sierści oraz okresowych przeglądów u weterynarza, co wiąże się z kosztami. Jeśli już mowa o kosztach to należy liczyć się z tym, że nasz królik będzie wymagał zabiegu kastracji/sterylizacji. Króliki, jak to każdy żywy organizm, chorują. Choroby zębów, układu pokarmowego, moczowego,  górnych dróg oddechowych oraz wiele, wiele innych to kwalifikacja królika do leczenia, które kosztuje adekwatnie do wykonywanych przez weterynarza czynności.
Czyli więcej niż mniej.

Skoro wywołałam do tablicy sprawę zębów i układu moczowego to należy zaznaczyć, że króliki uwielbiają podgryzać nogi od stołów, krzeseł czy innego rodzaju meble
oraz wszelkiej maści kable, a czasem nawet człowieka. Króliki są typem silnie terytorialnym, co przekłada się na znaczenie terenu moczem i bobkami. By ten czynnik wyeliminować, należy cierpliwie pracować z królem, by nauczył się załatwiania do kuwety. A propos! Przytoczę tajemniczo brzmiące słowo, kaprofag. Co oznacza? Nic więcej jak to, że króliki zjadają swój własny kał.

Uszaki są również zwierzętami, które wymagają specjalnej diety w postaci ciągłego dostępu do siana oraz podawania suszonych ziół i opcjonalnie warzyw czy specjalnej, wysokogatunkowej karmy typu granulat. Absolutnie nie wolno podawać im ziaren, wysokokalorycznych kolb, dropsów, wapienek czy soli mineralnych do lizania. I nie, argument pt. „…ale mój królik to lubi!” nie istnieje! Należy liczyć się z tym, że szybko w lokalu króliczym robi się bałagan. W grę więc wchodzi częste i regularne sprzątanie.

Trochę rzeczywistość odbiega od wyobrażeń o króliczku z puchatym ogonkiem, prawda?
Dlatego za nim sprowadzimy królika do domu należy odpowiedzieć sobie na szereg pytań:

Klaudia Pytel - Behawiorysta spec. króliki
Opublikowany wBlog, Zwierzęta